Trio Balkan Strings - czytelne przesłanie. Rozmowa z Zoranem Starčeviciem
marca 8th, 2008 napisał(a) t.josko
Trio Balkan Strings to formacja, która zdążyła już zapaść w pamięć polskim miłośnikom muzyki gitarowej. Serbski zespół gościł w naszym kraju już kilkakrotnie, za każdym razem wzbudzając wielki entuzjazm publiczności. Gitarowe trio powstało w 2003 roku z inicjatywy słynnego serbskiego gitarzysty, Zorana Starčevicia. W projekcie oprócz niego, biorą udział jego dwaj synowie, Nikola i Żeljko. Muzyka, jaką prezentują, to fascynujące połączenie wpływów tradycyjnej bałkańskiej muzyki ludowej z elementami muzyki klasycznej oraz jazzu, podane w iście wirtuozerski sposób. O Trio Balkan Strings rozmawiałem z Zoranem Starčeviciem, założycielem formacji.
Jak doszło do powstania zespołu Trio Balkan Strings? W momencie jego utworzenia, miał pan przecież już bardzo mocno ugruntowaną pozycję jako muzyk. Nawet na internetowej stronie zespołu możemy przeczytać sporo o pana wspaniałej muzycznej karierze. Co więc sprawiło, że zdecydował się pan założyć nowy zespół wraz ze swoimi dwoma synami?
- Decyzja o tym, by grać razem z moimi synami była dla mnie naturalna. Oni grają na gitarze już naprawdę długo, mają muzyczne wykształcenie, dodatkowo zauważyłem, że obaj są zainteresowani wieloma stylami muzyki gitarowej, nie tylko klasyką. W 2003 roku byli więc już gotowi do tego, by grać i nagrywać razem ze mną naszą nową muzykę. Co do mojej przygody z rockiem, to trzeba powiedzieć, że grałem wówczas całkiem podobną muzykę do tej, którą wykonuję dziś, to był projekt łączący wpływy zachodnio – i wschodnioeuropejskie, odmienne było tylko brzmienie. To był okres, kiedy grałem na gitarze elektrycznej, jakieś dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat temu. Niektóre z utworów, które wtedy napisałem nagraliśmy na nowo, w akustycznej aranżacji. W sumie napisałem wtedy jakieś 600 – 700 utworów, przy czym moją największą pasją jest instrumentalna muzyka gitarowa. A to, że brzmienie jest różne, czy po prostu inne, zależy od czasów…

Wasza muzyka jest generalnie oparta na motywach folkowych i etnicznych. Możemy w niej doszukać się wielu wpływów tradycyjnej muzyki serbskiej, macedońskiej, greckiej, bułgarskiej, mołdawskiej, cygańskiej… Mówię o tym, ponieważ nurtuje mnie pytanie – jak komponujecie wasze utwory? Skoro inspirację czerpiecie z tak wielu muzycznych źródeł, a przy tym nierzadko słyszalne są u was wpływy muzyki jazzowej, czy klasycznej, wasza twórczość zdaje się być przez to bardzo przemyślana i przede wszystkim trudna do skomponowania. Jak wygląda ten proces?
- Przede wszystkim, oczywistą sprawą jest, że nie wszystkie wymienione wpływy funkcjonują w obrębie jednej kompozycji. W danym utworze więcej jest elementów tradycyjnej muzyki serbskiej, w innym cygańskiej, w kolejnych słychać jeszcze inne muzyczne źródła. Samo komponowanie wbrew pozorom nie jest dla nas zbytnio trudne. Jeśli urodziłeś się na Bałkanach, żyjesz w obrębie wielu kultur i wielu języków. Lubię grać wywodzącą się z nich muzykę, często łączę to z jazzem. Chciałbym podkreślić, że naszą misją jest stworzenie nowego brzmienia, czegoś na kształt balkan fusion, a nie granie muzyki tradycyjnej, jazzowych standardów, czy muzyki klasycznej. To, co gramy to przede wszystkim muzyka gitarowa grana przez trio, w dalszej kolejności zaś world fusion, czy balkan jazz… W naszych muzycznych interpretacjach można usłyszeć mnóstwo tradycyjnych ozdobników, jednak to nie jest źródłowe, folkowe brzmienie, ponieważ gramy na gitarach akustycznych, a nie starodawnych instrumentach strunowych.
Zatrzymajmy się może na chwilkę przy inspiracjach. Wasza muzyka, jak już sobie powiedzieliśmy, czerpie z wielu źródeł. Wymienienie ich wszystkich jest zapewne niemożliwe, tym niemniej, chciałbym, byśmy chociaż spróbowali. Co inspiruje was do grania?
- Nasza muzyka posiada nostalgiczny, nieco melancholijny klimat. Inspiracją dla nas jest historia smutku, czyli życie, samo życie… W całej historii Bałkanów odnajdujemy mnóstwo inspiracji, każdy z nas. To nas przenika kiedy gramy razem, podczas prób, w trakcie nagrywania… Wierzymy w to, co robimy, tu nie ma miejsca na kompromisy. Ja po prostu gram, patrzę, myślę, to wszystko po prostu jest tego efektem.
W Trio Balkan Strings możemy zaobserwować dość interesującą sytuację. Mamy ojca, który jest fantastycznym gitarzystą i prawdziwą legendą tego instrumentu w swoim kraju, przy czym nie ma on muzycznego kierunkowego wykształcenia, opiera się na swoim przebogatym muzycznym doświadczeniu. Z drugiej strony mamy dwóch synów, którzy grają z nim i posiadają gruntowne muzyczne wykształcenie. Jak odnajdujecie się w takiej sytuacji? Czy jest to dla was pomocne np. w zakresie pisania i aranżacji muzyki?
- Kiedy byłem młody, w szkole muzycznej nie było klasy gitary, były klasy pianina, skrzypiec, ale nie samej gitary. Zapisałem się więc do klasy akordeonu i harmonii, potem zaś kontynuowałem swą muzyczną przygodę jako gitarzysta, grałem bluesa, rocka… Dziś gitara jako instrument ma znacznie lepszą pozycję, moi synowie mogli więc posiąść dobre muzyczne wykształcenie w tym zakresie. Oczywiście, cała ta sytuacja jest dla nas bardzo pomocna, dzięki temu możemy bowiem próbować robić nieco inne rzeczy, czy aranżować niektóre utwory w nietypowy sposób. Pomogło to nam także napisać książkę z wszystkimi nutami zaaranżowanymi na trzy gitary. Moi synowie, Nikola i Żeljko, byli bardzo pomocni w dokonaniu tej wielkiej pracy. Oni dwaj dają naszej muzyce swego rodzaju świeże spojrzenie, wykorzystują przy tym swoją wiedzę, wszelkie elementy muzyki klasycznej są ich autorstwa. Z kolei ja służę moim doświadczeniem z zakresu bluesa, jazzu i tradycyjnej muzyki bałkańskiej. Bardzo pomaga nam to, że jesteśmy rodziną, dla innych zespołów praca w taki sposób jest niemożliwa. Głównie z tego powodu nie przedstawiałem wcześniej na koncertach mojej instrumentalnej muzyki, opartej na tradycyjnych bałkańskich motywach. Robię to dopiero teraz, razem z Trio Balkan Strings.
Jako Trio Balkan Strings wydaliście dwa albumy. Czy może pan powiedzieć coś więcej na ich temat?
- Nasza pierwsza płyta, „Guitares des Balkans”, wydana przez PlayaSound - France, była dystrybuowana niemal na całym świecie. W Serbii ten album wydała firma National Records PGP RTS, podobnie zresztą rzecz się miała z drugą naszą płytą, „Water – mill”. Wiem, że niektórzy nauczyciele gry na gitarze w Bostonie i w Nowym Jorku mieli okazję usłyszeć nasz album i prosili nas o nuty dla swoich studentów w klasach jazzu. W 2006 roku zostaliśmy zaproszeni, by poprowadzić warsztaty oraz zagrać koncerty w Szkole Jazzowej w Bostonie oraz na Uniwersytecie Nowojorskim.
Oprócz Stanów, odbyliście już wiele muzycznych podróży. Nie ominęliście także i Polski – jakie macie wspomnienia z koncertów w naszym kraju?
- W Polsce zagraliśmy jeszcze przed wyjazdem do USA. W 2005 roku, zagraliśmy we Wrocławiu na festiwalu muzyki gitarowej Gitara 2005 (dziękujemy za zaproszenie Krzysztofowi Pełechowi), poza tym także w Poznaniu i Płocku. Z kolei w 2006 roku byliśmy w Krzyżowej, ponownie we Wrocławiu i w Poznaniu. W ubiegłym roku mieliśmy przyjemność zagrać na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Gitarowej w Trzęsaczu (podziękowania dla naszego przyjaciela, Zbigniewa Dubielli), poza tym wystąpiliśmy w Koszalinie i w Świdnicy. Graliśmy zarówno w jazzowych klubach studenckich, jak i na otwartych koncertach, na przykład razem z Cesarią Evorą we Wrocławiu przed kilkoma tysiącami ludzi. Byliśmy także w TV Poznań. Myślę, że to niesamowite, jak ludzie reagują na naszą muzykę, słuchają jej naprawdę z radością. Tak było praktycznie w każdym miejscu, które wymieniłem. To naprawdę fantastyczne, jesteśmy w Polsce bardzo dobrze przyjmowani.
Czy wobec tego polska publiczność będzie miała okazję zobaczyć was ponownie? Jeśli tak, to kiedy?
- Mam nadzieję, że muzyka okaże się dużo ważniejsza od sytuacji politycznej i wkrótce ponownie zawitamy do Polski. Nasze przesłanie w związku z tym jest bardzo czytelne. Posłużę się tu tym oto wspomnieniem. W ubiegłym roku, gdy graliśmy koncert w Trzęsaczu, zeszliśmy ze sceny po regularnym secie. Gdy wyszliśmy na bis, zagraliśmy utwór na sześć rąk na jednej gitarze. Był to żydowski utwór „Hava Nagila” zagrany w katolickim kościele przez prawosławny zespół z Serbii, Trio Balkan Strings…
Występujecie nie tylko jako Trio Balkan Strings. Na waszej stronie internetowej możemy np. znaleźć informację o zespole Duo Starčević (w którym występują Nikola i Żeljko).
- Duo Starčević możemy usłyszeć na płycie „Classical Hits and Modern Guitar World”. Jestem producentem tego albumu, możemy na nim znaleźć najsłynniejsze opracowania klasyczne oraz nowe kompozycje na gitarę klasyczną wykonywane przez moich synów, razem, bądź solo. Nikola jest bardzo utalentowanym kompozytorem, nie tylko muzyki bałkańskiej, ale i klasycznej. Jest laureatem pierwszej nagrody za kompozycję w Międzynarodowym Konkursie Gitarowym im. JoAnna Falletty w 2007 roku. Ponadto zdobył także pierwszą nagrodę w kategorii World w Konkursie Kompozytorskim w USA w 2005 roku (za utwór „Watermill”, który wykonujemy wspólnie jako Trio Balkan Strings). Razem z Trio Balkan Strings moi synowie (wraz ze mną) w 2004 roku otrzymali pierwszą nagrodę i statuetkę Delfina za najlepszy występ na Music World 2004 na Międzynarodowym Włoskim Festiwalu w Fivizzano. Zaś co do duetu – moi synowie mają klasyczny program napisany właśnie na duet i to jest inna część ich kariery.
Jakie są wasze plany na przyszłość?
- Wciąż promujemy nasz ostatni album, „Water – mill”. W kwietniu udajemy się w naszą pierwszą trasę do Kanady, później zaś jedziemy do Słowenii, Czarnogóry… Wierzymy, że w tym roku uda nam się zawitać także i do Polski, śledźcie uważnie naszą stronę internetową.
Na zakończenie, czy mógłby pan polecić polskim miłośnikom muzyki bałkańskiej jakiegoś godnego uwagi artystę z regionu?
- W Serbii, oraz na całym Półwyspie Bałkańskim, mnóstwo jest świetnych muzyków, zwłaszcza takich, którzy wykonują muzykę instrumentalną. Osobiście bardzo lubię muzykę Bory Dugicia, sławnego flecisty.
Tomek Jośko
O zespole można przeczytać także w serwisie Wiadomości24.pl.

Posłuchaj Trio Balkan Strings - “Sedam Zrna” [z albumu “Guitares des Balkans”]





